SĘDZIOWIE (S) a OBSERWATORZY (O)
Czwarta i ostatnia para odnosi się do preferencji, która jest chyba najbardziej znaczącym źródłem konfliktów między ludźmi, gdyż wiąże się z procesem, którego używacie najchętniej w kontaktach ze światem zewnętrznym - jest to albo proces zbierania informacji, albo wydawania opinii.

Taki człowiek jest Sędzią, oznaczonym literą S.
Sędziowie planują swoją pracę i trzymają się tego, planu.
Nawet zabawa bywa zorganizowana. Dla nich istnieje zazwyczaj "właściwy" i "niewłaściwy" sposób wykonywania wszystkich zadań.

Jednak jeśli:

Taki człowiek jest Obserwatorem, oznaczonym literą O.
Typowa postawa Obserwatorów w większości przypadków to "poczekamy, zobaczymy" - jakie prace trzeba wykonać, jak rozwiązać konflikt, czym trzeba będzie się dzisiaj zająć.

Innymi słowy, Obserwatorzy wolą obserwować - wciąż gromadzić dane - a nie wyciągać wnioski (osądzać).
Sędziowie, dla odmiany, mają skłonność do osądzania - wydawania opinii - a nie reagowania na nowe informacje, nawet ( a może szczególnie ) wtedy, gdy któraś z nich mogłaby zmienić ich decyzję.
Różnica miedzy typami "O" i "S" powoduje najwięcej spięć w związkach międzyludzkich. Przyczynia się do tego fakt, że w przeciwieństwie do pozostałych 3 par, tę właśnie preferencję najtrudniej jest ukryć w życiu codziennym. A dzieje się tak, ponieważ ta właśnie preferencja najbardziej wpływa na to, jak odnosimy się do ludzi. Sędziowie doprowadzają Obserwatorów do histerii swoja wieczna potrzeba "dookreślania": niemal w każdej sytuacji muszą mieć konkretną opinię, plan i rozkład zajęć. Z kolei Obserwatorzy torturują Sędziów swoją spontanicznością i beztroską we wszystkich niemal sprawach.
Nie można zakładać, że jedni i drudzy nie mają racji, lub są gorsi. Oba typy są nam potrzebne. Sędziowie potrzebują Obserwatorów, aby pomogli im się odprężyć i nie robić ze wszystkiego problemu; zaś Obserwatorzy potrzebują Sędziów, żeby się nauczyć, jak rozsądnie organizować sobie życie i doprowadzać sprawy do końca. "O" uważają "S" za nieznośnych, upartych i umysłowo ograniczonych, "S" zaś są przekonani, że na "O" nie można polegać i nie mają oni żadnego celu w życiu. Sędziowie urządzają wszystko jak należy - po to tylko, żeby Obserwatorzy mogli im to zepsuć. A jednocześnie i ci i ci zastanawiają się oczywiście, czemu ich partner upiera się, żeby utrudniać sobie życie.

Sędziowie zazwyczaj mówią takim tonem, jakby mieli rację, niezależnie od tego, jak naprawdę jest. Udzielają oni odpowiedzi, nawet, jeśli nie słyszeli pytania, podczas gdy Obserwatorzy wciąż szukają nowych informacji i możliwości, zastanawiając się jednocześnie: "Jak ci Sędziowie mogą być zawsze przekonani, że właśnie ich odpowiedzi są właściwe?".
Następna sprawa polega na tym, jak wiele czasu Sędziowie spędzają krytykując wszystko i bez żenady zwracając uwagę na niedociągnięcia. Sędziowie muszą powiedzieć, co myślą, lecz nie wszyscy przecież lubią, żeby im wytykać wady. Gdy Sędzia otwiera usta, nieuniknionym rezultatem jest potok dyrektyw i rozkazów.

Z kolei, kiedy odzywają się Obserwatorzy, najczęściej jest to jakieś wstępne pytanie, lub swobodna informacja.
Mówiąc prosto, Sędziowie to "dostarczyciele rad" tego świata, podczas gdy Obserwatorzy, to wieczni "zadawacze pytań".
Sędziowie chętnie wygłoszą swoją opinię i mogą powtarzać tę samą myśl kilka razy. Zapytani: "Dlaczego?", odpowiedzą: "Ponieważ, albo powtórzą to, co przed chwilą powiedzieli. Podawanie danych, na których opierają swój osąd nie przychodzi im łatwo, więc po prostu wyrażają go jeszcze raz.

Obserwatorzy zachowują się tak, jakby im płacono od słowa, albo od idei. Ich styl porozumiewania się jest równie swobodny, jak styl życia - lubią przeskakiwać z tematu na temat. W dyskusji nie cofną się przed poszukiwaniem kilku sposobów wyrażenia tej samej myśli, modyfikując każdy punkt, często niejasno, co nierzadko prowadzi do gigantycznych nieporozumień.

Dwóch Sędziów przeważnie "bierze się za łby". W istocie to właśnie do zwyczaju Sędziów należy mówienie: "Tak, ale..."
Rozmowa między Sędzią a Obserwatorem zostanie najprawdopodobniej zdominowana przez Sędziego i może zakończyć się bardzo szybko, jeśli Obserwator nie jest gotów, chętny i zdolny do stawienia czoła zaczepnemu stylowi swego rozmówcy, lub jeśli Sędzia nie potrafi sobie poradzić z niekończącym się strumieniem pytań i alternatywnych rozwiązań, którym zalewa go Obserwator. W pierwszym przypadku O odejdzie mamrocząc: "Dobra, dobra, niech ci będzie", zaś w drugim, to S ucieknie stwierdziwszy najpierw szorstko: "Jest tak, jak mówiłem i na tym koniec".