Twój związek

TWÓJ ZWIĄZEK JUŻ SIĘ SKOŃCZYŁ, JEŚLI...

kochanek zerwał z tobą wszelki kontakt.

TWÓJ ZWIĄZEK NIE MOŻE TRWAĆ DŁUŻEJ W OBECNEJ POSTACI, JEŚLI...

  1. musisz sama inicjować niemal wszystkie kontakty z kochankiem;
  2. kochanek rzadko odpowiada na twoje telefony;
  3. kochanek pragnie rozpocząć, lub już rozpoczął związek z inną osobą;
  4. twoja zazdrość, zaborczość, gwałtowność i prześladowanie raz po raz wprawiają twojego kochanka w złość, lub przerażenie;
  5. jedynym waszym wspólnym zajęciem jest seks.

Jeśli związek już się skończył, to bez względu na to, jak bardzo jest to bolesne, przykrość będzie z pewnością mniejsza niż ból i poniżenie, jakich doświadczyłaś w pogoni za odrzucającym cię kochankiem.
Jeśli związek nie jest niczym więcej, niż sennym marzeniem podsycanym wspomnieniami kilku ekscytujących chwil - zrób mu pogrzeb, wygłaszając mowę pożegnalną - ma to potężny wpływ na podświadomość.

Jeśli potwierdzisz przynajmniej jedno stwierdzenie z listy, to musisz zrezygnować ze związku w jego obecnej formie, nawet jeśli miałoby to oznaczać ostateczne zerwanie.
Szansa na zdrowy związek pojawi się, kiedy będziesz gotowa do wysiłku na rzecz zmiany swojego obsesyjnego zachowania, a partner będzie skłonny dać ci czas i okazję do dokonania zmian.

Jak już przyjęłaś do wiadomości, że twój związek nie może dalej istnieć w dotychczasowej formie, nie możesz działać tak, jakby się nic nie stało.
Jeśli to uczynisz, znajdziesz się dokładnie w punkcie wyjścia, tkwiąc nadal w obsesyjnym, nieszczęśliwym związku.
Żeby to zmienić, musisz wziąć na siebie odpowiedzialność za dokonanie tej zmiany. Prawdopodobnie już dawno zdałaś sobie sprawę, że forma związku musi ulec zmianie, ale chciałaś to uczynić przez dokonanie zmiany w partnerze.
Tymczasem powinnaś zmienić nie jego, lecz siebie.
Zmieniając siebie, zmienisz swój związek.
Albo stanie się lepszy, albo znajdziesz dość siły, by z niego odejść.

Gdy np. jedynym waszym wspólnym zajęciem jest seks, powiedz mu:
"Jestem warta czegoś więcej, niż kotłowania w łóżku dwa razy w miesiącu i jeśli nie potrafisz zapewnić mi nic ponad to, to ja na taki układ nie mam już ochoty."

Być może on wtedy wyjdzie, zamknie za sobą drzwi, a ty poczujesz nieodpartą ochotę, żeby za nim pobiec; gotowa będziesz zrobić wszystko, żeby go jednak zatrzymać...
Ale nie rób tego!
Jeśli nie będziesz miała od niego żadnych wieści - nie dzwoń.
Bo gdy ty zadzwonisz, zacznie się wszystko od początku, a to już za wiele, jak na twoje siły, więc nie rób tego.
Kiedy pomyślisz, jak wam było dobrze na początku, możesz poczuć ból, ale wiesz jednocześnie, że tamto nigdy nie wróci; najważniejsze, że staniesz na wysokości zadania.

Weź wreszcie odpowiedzialność za swoje obsesyjne zachowanie.
W przeszłości zawsze za własną zazdrość i opętanie winiłaś kochanka. To on - twoim zdaniem - powodował, że czułaś się niepewnie. On powodował, że czułaś się odtrącona.
Zawsze sądziłaś, że twoje napady żalu i złości oraz męczące przesłuchania mają uzasadnienie. Uważałaś to po prostu za zupełnie normalną reakcję na postawę kochanka.
Dzięki wnikliwej analizie własnego zachowania możesz dostrzec swoją rolę w wytwarzaniu chaosu, który przysparza ci tylu cierpień.
Zdaj sobie wreszcie sprawę, co cię napędza (obsesyjne myśli. które pobudzają do obsesyjnego działania).

Jeśli jesteś wybawcą, twój powrót do partnera musi wiązać się z żądaniem zmiany jego postawy, chyba, że gotowa jesteś do końca związku wciąż go ratować i opiekować się nim.
Jeśli koniecznie chcesz trwać w roli opiekuna, to musisz być przygotowana na dalszą frustrację i niedostatek uczuć, bo to jest charakterystyczne dla takiego związku.
Dopóki twój partner nie przyjmie na siebie odpowiedzialności za swoje problemy, nic się między wami nie zmieni. Nie utorujesz sobie drogi do zerwania z obsesją, jeśli zagrzebiesz się w cudzych problemach.
Bardzo ważne jest, byś nie stawiała wszystkich swoich emocjonalnych kapitałów na jedną, niepewną kartę swojego związku. Twoje dobre samopoczucie emocjonalne jest zbyt cenne, by miało zależeć od partnera, który - bez względu na przyczynę - już cię odrzucił.
Związek musi zejść na drugi plan, gdy w grę wchodzi twoje zdrowie emocjonalne.