"Kobiety, które kochają za bardzo"
 |
  |
 |
Spakowana wersja Offline
- Zauważ, czy ktoś, lub coś wychodzi ci na zdrowie.
Oceń sytuację realistycznie, uwzględniając także własne interesy i dobro.
- Czy ciągnie cię do ludzi trudnych?
Czy mężczyzna bezradny, uparty, kapryśny, egoistyczny, od którego wieje chłodem, który oznajmia wszem i wobec, że nie potrafiłby się zakochać - nie powoduje w tobie silnego przeświadczenia, że potrzebuje twojej pomocy, bo możesz go zmienić?
Czy reagujesz silnie na kogoś, kto jest uczuciowo nieprzystępny?
- Czy nie ciągnie cię do mężczyzn, którzy nie mają ci nic do zaoferowania, a co więcej, wcale nie chcą tego, co ty im oferujesz?
- Czy nie starasz się być czuła, dobra, pomocna, usłużna, roztropna, cierpliwa, wyrozumiała - byle tylko zyskać miłość, aprobatę i uwagę osoby bynajmniej do tego nieskłonnej wskutek zaabsorbowania własnymi problemami?
Czy bojąc się panicznie opuszczenia nie robisz wszystkiego, aby tylko związek trwał ?
(Nic nie jest zbyt ciężkie, czasochłonne i za drogie, jeżeli może "pomóc" twojemu związkowi).
- Czy w każdym układzie damsko-męskim kierujesz się nie tyle wglądem w sytuację rzeczywistą, ile swymi marzeniami o tym, jak mogłaby się ona przedstawiać?
Czy przebywasz w świecie urojonym, gdzie zamiast mężczyzny, który przynosi ci tyle cierpień i rozczarowań, pojawia się ktoś, kim on na pewno b ę d z i e , jeśli tylko dołożysz wszelkich starań ?
Czy gromadzisz skrzętnie wszelkie oznaki rzekomego przywiązania partnera, wypatrujesz skwapliwie oznak metamorfozy partnera, rozważając wszelkie niuanse jego zachowań ?
- Czy starasz się usilnie zmienić postawę i uczucia partnera za pomocą rozpaczliwych manipulacji ?
Czy nie zadajesz sobie pytania "Na ile on mnie kocha (lub potrzebuje)", zamiast "Na ile mi na nim zależy" ?
Czy nie zastanawiasz się (uprawiając seks) - "Co by tu zrobić, żeby kochał (potrzebował) mnie jeszcze bardziej ?"
Czy seks nie stanowi narzędzia manipulowania partnerem w kierunku pożądanych zmian?
- Czy ekscytują cię ciągłe "próby sił" ?
Stosujesz uwodzicielskie sztuczki, żeby postawić na swoim?
Triumfujesz, gdy się uda i popadasz w depresje, gdy się nie uda?
Jeśli nie możesz dostać, czego chcesz, podwajasz wysiłki?
Czy nie nawykłaś do uniesień i cierpień, do walk kończących się zwycięstwem, lub klęską i w związku z tym każdy układ pozbawiony tych elementów wydaje się mdły, nudny, nieciekawy?
Nie ciągnie cię do mężczyzn, z którymi nie ma o co walczyć.
Czy nie mylisz lęku, cierpienia i bólu z podnieceniem seksualnym?
Czy bez podniecenia, wywołanego ciągłą niepewnością, bólem, walkami i porażkami, życie wydaje ci się niewarte funta kłaków?
Nie możesz obejść się bez mężczyzn i cierpień?
- Czy początkowe stany euforii i uniesienia powodują uzależnienie od partnera, który wywołał tak radosne samopoczucie?
Czy nie czepiasz się partnera, jak niewolnica, bo potrzebujesz coraz większej porcji uwagi, zainteresowania i ciepła?
- Czy zapobiegasz popadaniu w depresję fundując sobie porcję podniecenia, związanego z układem niepewnym i zawiłym?
- Czy masz ogromną potrzebę panowania nad partnerem, a te władcze zapędy maskujesz chęcią "bycia pomocną" ?
Zastanów się, czy nie cechuje cię niska samoocena, potrzeba bycia potrzebną, wyraźna chęć rządzenia innymi, skłonność do cierpiętnictwa ?
- Czy potrafisz ratować się odchodząc w momencie, gdy jest oczywiste,że na wzajemność nie ma co liczyć ?
Nie warto inwestować w związek bez wzajemności.
Gorączkowe podwajanie wysiłków nad jego umocnieniem mija się po prostu z celem. Za namiętność płacimy lękiem.
Opracowano na podstawie książki: Robin Norwood
" KOBIETY KTÓRE, KOCHAJĄ ZA BARDZO ".